niedziela, 11 grudnia 2011

Kaszel, kaszel, kaszel

      Trwa nieustannie, robi rewolucję w moich wnętrznościach, jest uporczywy, upierdliwy i trudny do zniesienia.
Nie odstępuje mnie na krok już niemal od 2 miesięcy. Uniemożliwia pokazywanie się w miejscach publicznych, daje popalić gdy wychodzę na dwór i gdy wracam do domu. Jedynie stan permanentnego bezruchu pozwala na chwilę wytchnienia. Rankiem nieco łagodniejszy, po południu niczym wybuch wulkanu.
      Diagnostyka w polu. Nie wiadomo, co go powoduje. Może to powikłanie po zatorze płuc, a może to nadreaktywność oskrzeli po krztuścu, a może to ..... kij wie. Przeciwkaszlowe - nie działają, wykrztuśne też nie, przeciwastmatycznych - jeszcze nie próbowałam (a astmę zgodnie wykluczono).
       Zakrzepowe zapalenie żył głębokich zaczyna się cofać. Po krótkotrwałym pogorszeniu nastąpiła poprawa. Kolejny Doppler o wiele lepszy. Noga jeszcze pobolewa, ale tylko troszeczkę :)
       Acenocumarol - ten to fika mocno. Raz pięknie INR na poziomie 2,65 ustawia, by za chwilę spaść do 2,1 :( Biegam na badania 2-3 razy w tygodniu, pielęgniarki dziwnie na mnie już patrzą, wymownie informując - że pacjenci, to najwyżej raz w tygodniu przychodzą. Może pacjenci bardziej zdyscyplinowani, mój organizm działa jak chce :D
       A żeby smutno mi nie było, jadąc do lekarza zahaczyłam o pasmanterię i zakupiłam 3 motki cudnej Padisah Himalaya.



7 komentarzy:

  1. i co będziesz robić z tych pięknych kolorystycznie motków?
    współczuję tego kaszlu; oby szybko ustali skąd on, dlaczego i jak się pozbyć....
    buziaki wielkie Motylku :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia beznadziejne, robione w ciemności, w pełni nie oddadzą uroku tej włóczki. Jest cieniowana, kolory granatu, niebieskiego, fioletu delikatnie przechodzą jeden w drugi. Będzie z niej komin i czapka (zgapiłam od koleżanki, która takowe już ma :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez tak miałam, nic nie pomagało, a potem okazało się, ze guz w szczycie lewego płuca był. Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki :) U mnie za pierwszym razem także guz lewego płuca, za drugim razem wyszedł krztusiec, no a teraz... mam nadzieję, że coś niewiarygodnie niespotykanego tym razem mnie nie nawiedzi :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo Ci współczuję Motylku.

    OdpowiedzUsuń
  6. ...no ale mądrala ta pielęgniarka ! ja też kiedys usłyszałam, że " wysiaduję miejsce w kolejkach" masakra ta służba zdrowia; swoją drogą ten kaszel nie bardzo jest chyba z tych bezpiecznych ;-( uważaj na siebie Motylku, szczególnie teraz, w takiej porze roku! Ściskam Cie mocno, póki co!

    OdpowiedzUsuń
  7. komin :) :) :) super !!! no to czekam na zdjęcia :)
    dziś sobie myślałam, czy się nie nauczyć robienia na drutach ;) może jakieś kursy są ;)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoimi wrażeniami i zostaw komentarz. Dziękuję :)